Wiara, jakże ona jest smutna


Czas nie nadchodził, a każdy oczekiwał zakończenia. Znajomość rzeczy, to prawdziwe przekleństwo. Człowiekowi pozostało kłamstwo. Znęcał się nad własną naturą oraz nad tymi, którzy wespół z nim, współtworzyli dziedzictwo ludu z Sin’e’ar.
Zawiodłem się na tych istotach. Tak doskonale czujących, rozumiejących i jednocześnie podłych. Zmieniłem mój zamiar, bo byłem głupcem.
Mogłem zatrzymać czas, ale chroniłem życie. Wierzyłem w to, co robię. 



Wiara, jakże ona jest smutna



Wiara, jakże ona jest smutna. Pozbawiono mnie wiary, gdyż widziałem i czułem. Oszukując siebie, zmuszałem się do izolowania źródeł własnej natury. Ludzie nazywają to maską. Ileż to mam już masek. Nie ma w tym mojej własnej. Osobliwie, że mógłbym nałożyć inną szatę. Może wyglądałbym dostojniej? Pozostawała nadzieja. Mnie, liczącemu na przypadek. Udawanie, to cecha nie tylko ludzka, ale i moja.  
Interpretowano koniec na różne sposoby, odczytując znaki oraz emocje, zgromadzone w pamięci świata. Odczytywano przeróżne zapisy, pozostałe po doskonałych ludziach, w ich dawnym świecie i czasach, znaczące chwałę człowieka.
Wiele miejsca poświęcono cierpieniu. Któż nie cierpi? Każda istota wije się i trwoży, ale źródłem jej bólu, jest i będzie, pozostawione przejście, które nie znajdując ujścia, spowoduje zamknięcie zamroczonego ciała.



Wiara, jakże ona jest smutna



Niewolnictwo to stan umysłu, wyrażający zgodę na trwanie w czymś bezcelowym. Udając, godzimy się na stan niewolnika. Mówiąc wbrew sobie, zapominamy o tym, kim byliśmy. Przydatne są spojrzenia, ale strach przed ludźmi budzi moją trwogę. Stanąłem przed nią, wbrew wszystkiemu. Nie służy mi już słowo.
Nie umiem zmienić tego, co nieuniknione. Trwam i liczę na cud. Kłamstwo! Nie chcę niczego czynić, bo wygodniej jest nie wiedzieć. Możliwe, że jakimś trafem zmienię czas i pozostanę tu na wieki. Samotny i bez celu. Pozbawiony Rachel, na zawsze sam.
Zgodziłem się na coś, przyjmując zobowiązanie. Nie umiem już milczeć. Słowa bolą, a ja płacę za to cenę. Ludzkość patrzy przez pryzmat własnego strachu. Cóż mi po spłyconym wyobrażeniu potomków zdrajców?
Dziś trwam i udaję, nie chcąc niczego innego. Każda chwila jest w tym ważna. Wkrótce przeminę i nie stanie się nic, poza tym czym byłem i będę, nie stanę się nikim innym. Odnajdę się gdzieś, pośrodku światów przyłożę mą rękę do trwania.
Jestem niegodnym jeźdźcem. Bez skrzydeł nie można istnieć. Egoizm przemówił przeze mnie i ukazał próżność. Wiele jest tragedii na tym świecie, a ja wciąż myślę o własnej.
Nie można istnieć bez tego, co zostało nam bezpowrotnie zapisane. Błądziłem, lecz nie znajdowałem wyjaśnienia. Nie znałem już niczego. Samotność to cena, ale opłacona zuchwałością, rani i bezgranicznie kąsa, uderzając w samo serce ducha.
Czy potrafię zrozumieć człowieka?


Wiara, jakże ona jest smutna


Godzimy się na nieznane i nie zmieniamy naszych słów. Jesteśmy zapożyczeni z innych światów. Staliśmy się sobie obcy, bez zgody na wyrównanie czegokolwiek. W tym świecie, nie ma nic za darmo. Gdy moja armia wyrusza w drogę, płacimy tego cenę. Miejsca, w które przybywa, zamieniają się w pustynię, a istoty, które dosięgnie, stają w ogniu. Nie umiem myśleć inaczej. Moim przekleństwem jest przejęcie. Gdybym mógł bez tego istnieć, to dawno już przestałbym przejmować się chaosem.
Od drzwi do drzwi, przygarniając niezłomne obrazy, zatraciłem mój spokój. Zbyt ludzkie jest to, co pomieszało się we mnie i zamgliło zmysły.
Zdałem się na człowieka i straciłem. Przemierzyłem świat i poznałem takich, dla których warto jest istnieć. Idylla odpowiada za bezkres. Nie ma już cienia, który zarządził odwrót.
Diademy, bo o nich mowa, zostały zakryte i schowane. Ludzie zmienią słowa i zaczną pokutnie udzielać nam wskazówek. Rozwiązanie siłowe przyniesie efekty. Rozmowa będzie zbyteczna.
Rachel była inna. Pozwoliło mnie to na zbliżenie. Trwało to długo, lecz nie należy walczyć z uczuciem. Dawała mi nadzieję i przywracała spokój. Chodziłem za nią po pustyni, czasem jedynie spoglądając. Nie oczekiwałem nic w zamian. Bez trwogi i bez celu, chciałem zrozumieć jej los. A mimo wszystko, zyskałem jej ciało i względy.
Na tym świecie, każda rzecz ma znaczenie i przynosi określone korzyści. Wystarczy ruch, nawet zbędny, a już otrzymuje się zapłatę. Ciężko jest nie zyskać… Ludzie nie zyskują, gdy inni mają taki plan, aby odbierać każdą z rzeczy. Niewolnik traci.
Nie każmy być im niewolnikami. Wolni, wkroczą do Edenu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

„Anioł Stróż” – sługa ludzkości?

Hitlerowski program zagłady narodu polskiego

What we deserve?